piątek, 11 maja 2012

10. Niemiecki vs. angielski

Dziś post dotyczący tego, jak wygląda u mnie nauka tych języków.
Otóż niemieckiego zaczęłam uczyć się w gimnazjum i nie sprawiał mi wtedy większych problemów, prawdopodobnie z tego względu, że miałam niezbyt wymagającą nauczycielkę.
W liceum trafiłam do klasy z rozszerzonym niemieckim i dodatkowo na bardzo surową nauczycielkę.
Niestety "wiedza", (a raczej jej zalążki) wyniesiona z gimnazjum była za słaba i całe trzy lata z trudem przechodziłam z klasy do klasy, będąc zagrożona właśnie z tego przedmiotu.
Nauka niemieckiego nie sprawiała mi przyjemności i była dla mnie męczarnią, jednak nie mogę powiedzieć, że nie uczyłam się, bo każdą wolną chwilę starałam się poświęcić na niemca, ale efekty wciąż były marne:)
Koniec końców maturę z niemieckiego zdałam na ponad 75% czyli całkiem przyzwoicie.
Teraz powracam do nauki tego języka, bo po sześciu latach przerwy pamiętam bardzo mało, a być może jeszcze mi się do czegoś przyda.
Z perspektywy czasu żałuję, że nie kontynuowałam nauki niemieckiego, bo teraz miałabym więcej czasu na jego szlifowanie, a tak muszę się go uczyć znów od podstaw.

Z kolei naukę angielskiego rozpoczęłam dopiero w 2008 roku, z uwagi na to, że zarówno w gimnazjum jak i w liceum miałam jako drugi język francuski.
Zaczęłam od kursu językowego na poziomie podstawowym, później były kolejne kursy, jednak samodzielnej nauki było bardzo mało. Pomimo tego w dniu dzisiejszym moja znajomość tego języka oscyluje w okolicach poziomu B1 i zbliża się do B2, mogę powiedzieć, że praktycznie bez mojego zbytniego zaangażowania w naukę.
Jeżeli bym policzyła ile czasu de facto uczę się angielskiego, to jest to najwyżej 3 lata, więc uważam, że jest to całkiem dobry wynik.
Oczywiście od jakiegoś czasu moja nauka angielskiego opiera się tylko i wyłącznie na samodzielnym opanowywaniu poszczególnych zagadnień i poszerzaniu słownictwa. Raz w tygodniu mam godzinne konwersacje po angielsku, a w międzyczasie staram się słuchać i czytać w tym języku.

Wiem, że znajomość języków jest w dzisiejszym świecie koniecznością, dlatego nawet jeżeli przychodzi chwila zwątpienia, szybko ją odpycham i dalej wałkuję słówka:)

A Wam który język najszybciej wchodzi do głowy?



3 komentarze:

  1. Angielski, hiszpański dopiero zaczynam, ale idzie dość sprawnie ;) Mam trudności z niemieckim, ale jestem pewna, że jak się przyłożę, to też ruszy z miejsca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najszybciej wchodzi mi francuski:) Jest bardzo przyjemny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, francuski również wspominam bardzo mile, jednak nie mam, aż tyle czasu by również i ten język szlifować:(

      Usuń