środa, 30 maja 2012

12. Jaką decyzję podjąć?

Dostałam dziś telefon, że pewna firma chciałaby podjąć ze mną współpracę.
Jutro mam iść i zobaczyć, czy praca tego typu będzie mi odpowiadać...
Ale... przez pierwsze trzy miesiące oferują umowę zlecenie,  a w mojej obecnej pracy mam umowę o pracę na czas nieokreślony.
I tu rodzi się pytanie, czy zostać w dotychczasowej pracy, której nie lubię i nie ma w niej możliwości awansu, czy zaryzykować...?


niedziela, 20 maja 2012

11. Chwilowe załamanie

Kilka dni temu, miałam niestety chwilowe załamanie i właściwie nie wiem z czego ono wynikało.
Prawdopodobnie bezowocne szukanie pracy skutecznie mnie podłamało i przez chwilę czułam, że już gorzej być nie może. Wysyłam mnóstwo CV, ale jakoś odzewu nie ma i nie wiem z czego to wynika, dlatego staję się coraz bardziej zniechęcona.
Ale nie poddam się, bo wierzę, że jeszcze będę pracować w zawodzie, który sprawi mi mnóstwo radości i satysfakcji, a przy okazji polepszy sytuację finansową.
Gdy tak siedziałam zaryczana w pokoju, przyszedł mój narzeczony i tak długo mnie rozśmieszał, przytulał i podawał chusteczki, aż w końcu mój zły humor odleciał w nieznane.
Uświadomiłam sobie wtedy, że choćby nie wiadomo jak było źle, zawsze mogę na niego liczyć i że razem uda nam się wszystko to o czym marzymy.


piątek, 11 maja 2012

10. Niemiecki vs. angielski

Dziś post dotyczący tego, jak wygląda u mnie nauka tych języków.
Otóż niemieckiego zaczęłam uczyć się w gimnazjum i nie sprawiał mi wtedy większych problemów, prawdopodobnie z tego względu, że miałam niezbyt wymagającą nauczycielkę.
W liceum trafiłam do klasy z rozszerzonym niemieckim i dodatkowo na bardzo surową nauczycielkę.
Niestety "wiedza", (a raczej jej zalążki) wyniesiona z gimnazjum była za słaba i całe trzy lata z trudem przechodziłam z klasy do klasy, będąc zagrożona właśnie z tego przedmiotu.
Nauka niemieckiego nie sprawiała mi przyjemności i była dla mnie męczarnią, jednak nie mogę powiedzieć, że nie uczyłam się, bo każdą wolną chwilę starałam się poświęcić na niemca, ale efekty wciąż były marne:)
Koniec końców maturę z niemieckiego zdałam na ponad 75% czyli całkiem przyzwoicie.
Teraz powracam do nauki tego języka, bo po sześciu latach przerwy pamiętam bardzo mało, a być może jeszcze mi się do czegoś przyda.
Z perspektywy czasu żałuję, że nie kontynuowałam nauki niemieckiego, bo teraz miałabym więcej czasu na jego szlifowanie, a tak muszę się go uczyć znów od podstaw.

Z kolei naukę angielskiego rozpoczęłam dopiero w 2008 roku, z uwagi na to, że zarówno w gimnazjum jak i w liceum miałam jako drugi język francuski.
Zaczęłam od kursu językowego na poziomie podstawowym, później były kolejne kursy, jednak samodzielnej nauki było bardzo mało. Pomimo tego w dniu dzisiejszym moja znajomość tego języka oscyluje w okolicach poziomu B1 i zbliża się do B2, mogę powiedzieć, że praktycznie bez mojego zbytniego zaangażowania w naukę.
Jeżeli bym policzyła ile czasu de facto uczę się angielskiego, to jest to najwyżej 3 lata, więc uważam, że jest to całkiem dobry wynik.
Oczywiście od jakiegoś czasu moja nauka angielskiego opiera się tylko i wyłącznie na samodzielnym opanowywaniu poszczególnych zagadnień i poszerzaniu słownictwa. Raz w tygodniu mam godzinne konwersacje po angielsku, a w międzyczasie staram się słuchać i czytać w tym języku.

Wiem, że znajomość języków jest w dzisiejszym świecie koniecznością, dlatego nawet jeżeli przychodzi chwila zwątpienia, szybko ją odpycham i dalej wałkuję słówka:)

A Wam który język najszybciej wchodzi do głowy?



środa, 2 maja 2012

9. Plany na maj

Rozpoczął się nowy miesiąc, dlatego pora aby przedstawić swoje nowe cele do zrealizowania.
Przede wszystkim chciałabym regularnie, przynajmniej trzy razy w tygodniu znaleźć czas na ćwiczenia poprawiające kondycję. Pomimo tego, że nie cierpię na nadmiar kilogramów, moja figura się zmienia, dlatego w szczególności chciałabym poprawić ogólną kondycję, a także sprawić, by biodra troszkę się zmniejszyły:)

Kilka postów wcześniej pisałam o moim wolontariacie w Fundacji, która prowadzi projekt mający na celu pobudzenie do aktywności mieszkańców dzielnicy w której mieszkam.
Udało mi się w ramach wolontariatu dostać na bezpłatne zajęcia z niemieckiego, w przyszłym tygodniu skorzystam także z wizyty u doradcy zawodowego. Najbardziej cieszy mnie fakt, że dziewczyna która zajmuje się tym projektem, zaprosiła mnie do udziału w szkoleniu dotyczącym agresji u dzieci i sposobom jej zapobiegania, który odbędzie się  w maju i otrzymam certyfikat:)
Także mimo wszystko warto zaangażować się w wolontariat, bo niespodziewanie można uzyskać też całkiem wymierne korzyści.

Oczywiście nie zapominam o wysyłaniu CV i od przyszłego tygodnia uderzam ze zdwojoną siłą. Mam nadzieję, że w końcu i w tym aspekcie szczęście się do mnie uśmiechnie.

A tymczasem, życzę Wam udanego weekendu majowego, słońca i chwil spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół. Zmykam na grilla i pyszną karkóweczkę, którą samodzielnie przygotowałam.